świadku wielu dni bólem nasyconych,
znikającego czasu szybkim krokiem
oraz mych oczu łzami przepełnionych.
Znów się do tańca zrywasz radosnego
zwołując nimfy w barwach gołębicy,
które prowadząc do życia wiecznego
pragną w Młodości wieczność zakotwiczyć.
Tyś, jak puch lekka i twarda, jak kamień
tworzysz nadzieje na dziś i na lata
i chociaż milczysz, to jednak nie kłamiesz
w bilansie smutków, radości i w stratach.
Jestem twą fanką i wiernie ci służę,
tylko zniszcz lustra przede mną i wszędzie.
Pragnę byś była tu, jak najdłużej,
nawet i wtedy, gdy mnie już nie będzie.
31.08.05