Utopię
marzenia w sobie,
i pewnie je kiedyś opowiem
wyłącznie przy dźwiękach walca.
Uniosę się wtedy na palcach
wtulona czule w objęcia
wymarzonego księcia.
I zmrużę oczy przed blaskiem
chcąc przyszłość zobaczyć jaśniej,
tylko w rozsądnym wymiarze.
Zapragnę dostrzec tam twarze,
co w różnych życia odsłonach
umiały me smutki pokonać.
A o północy w karecie
z wybrańcem w wielkim berecie
pogonię dwa białe konie.
Wtedy swe myśli dogonię