|
LATO
Życzenia na lato
Życzę byś latem w
czułych objęciach
patrzyła w gwiazdy lśniące na niebie,
lub w blasku słońca nad rzeki brzegiem
wyznań słuchała tylko dla ciebie.
Niech więc cię lato niesie w miłości
razem z kwiatami, co pachną wszędzie.
Ja wiem, że ono w swojej szczodrości
uchyli nieba, nic mu nie ubędzie,.
nie będzie też czekać na żadną zapłatę,
bo po to jest lato, by dać szczęście latem.

Życzenia
na lato (dla mężczyzny)
Życzę byś zawsze w
czułych objęciach
patrzył na gwiazdy lśniące na niebie,
lub w blasku słońca nad rzeki brzegiem
słuchał mych wyznań tylko dla Ciebie.
Niech Cię wieczory niosą w miłości
razem z kwiatami, co pachną wszędzie.
Ja wiem, że one w swojej szczodrości
uchylą nieba, nic im nie ubędzie
Nie wyczekują także na żadną zapłatę,
gdyż po to są gwiazdy, by dać szczęście kwiatem

Borówka czernicy
Leśny kobierzec mieni się w zieleni
od wczesnej wiosny, przez lato, w jesieni
i rozjaśniany słońca promieniami
błyszczy na ziemi między gałęziami.
Chodzę po lesie, przyglądam się stale
pod swoje nogi i patrzę wytrwale,
aby nie zdeptać borówki czernicy,
bo ona dla mnie szczególnie się liczy.
Nie wiem, czy wiecie, że niszczyć jej szkoda,
gdyż w granatowych, skromniutkich jagodach,
na podobieństwo kuleczek maleńkich,
tkwi antidotum na zwyczajne męki.
Między innymi na cudowność marzeń
o barwach, kształtach i różności zdarzeń,
a tymczasem ja powoli wzrok tracę.
I jak będę żyć, gdy nic nie zobaczę ?

Telefoniczna
choroba
z powodu braku
„puszczanego szczura”
Dziwna toczy mnie
choroba
gdyż wciąż oczekuję słowa
najmilszego dla mej duszy.
Lecz odległość mowę głuszy
toteż zamiast słowa brzmienia
sens w muzykę się zamienia
- jeden, dwa, czasem trzy dźwięki,
za co składam tez podzięki
z mego telefonu
Czy mam wierzyć i się cieszyć,
że ten sygnał eter przeszył
i zadźwięczał w telefonie?
Wraz z nim czuję Twoje dłonie,
które, chyba. ciepło swoje
bez słów przekazują w moje.
Lecz to mrzonka - tak nie będzie.
Sam dźwięk leci sobie w pędzie
do mego telefonu
I tak co dzień czas mi mija
na czekaniu czy ktoś, czy ja
wraz z porankiem dźwięk usłyszy.
Bo ja nie chcę stale w ciszy
czekać na pamięci brzmienie
Jestem chora, wiem - szalenie
na samotność mojej duszy,
którą trudno jest poruszyć
milczącym telefonem

Królestwo nocy
Dlaczego nocy nie ma
w wielkich miastach,
i nie ma również gwieździstego nieba?
Ilość neonów i lamp tam stale wzrasta.
Więc ludziom w mieście gwiazd już nie potrzeba?.
Dawniej się świtem każdy dzień zaczynał
i kończył razem z zapadnięciem zmierzchu,
choć swąd z palenisk, z pochodni się wrzynał
w klepisko, w ściany i w oczy bez przeszkód.
Mijały wieki, a człowiek – zdobywca,
zaczął namiętnie noc kolonizować.
W obszarze działań, ten wielki odkrywca,
nie musiał jednak tubylców mordować.
Świecę i lampę oliwną wymyślił,
także naftową, lecz na tym nie koniec.
W następnych wiekach klosze z gazem wyśnił,
a nam, współczesnym, prąd w żarówkach płonie.
Wprowadzał postęp, by wydłużyć życie
w fabrykach, w domach i w miejscach zabawy.
W innych przybytkach także znakomicie
rozjaśniał noce beż żadnej obawy.
Ale dla zwierząt ten blask jest koszmarem.
Nocą reflektor poraża, lub wabi.
Gubią się młode w lęku ponad miarę.
W obu wypadkach światło może zabić.
Znam ja rezerwat pięknej czarnej nocy
i pełnej światła z gwieździstego nieba.
Mieści się w wiosce o czarownej mocy.
Tutaj neonów montować nie trzeba.
Możesz iść sama bez latarki żadnej
górską kotlinką, gdzie Alkor zamieszkał
i gdzie w oddali lśnią światła wsi ładnej,
widząc dokładnie, jak wije się ścieżka.
Tu wszystkie gwiazdy na mnie spozierają,
na okolicę i na moją chatę,
a oba Wozy srebrne dyszle mają ...
Więcej nie piszę. Dobrej Nocy - zatem....

Zabawa w echo
czyli sztuka podrywania
Jeśli faceta chcesz
latem poderwać
musisz się szybko z łóżka rankiem zerwać,
by w deszczu spotkać samotnika na dworze
- pod warunkiem żeś w dobrym humorze.
Stań obok niego i zabaw się „echo.”
On wtedy rzeknie: „schrońmy się pod strzechą”,.
gdy akurat deszcz mocniej poleje.
Ty się do niego serdecznie zaśmiejesz
powtarzając jego słowa dokładnie
a on pomyśli: „pasujemy idealnie”
- jako, że ludzie często uważają,
iż na tych samych „falach” nadają
Ale ta sztuczka będzie wtedy złotą,
gdy facet się okaże kompletnym idiotą,
co jednak stworzyć może komplikacje.
I chyba mam rację.

Biblijny świerszcz
„sopotniański”
Grecka Bogini –
cudna Jutrzenka
o nieśmiertelność Bogów. błagała,
albowiem swoje niewinne wdzięki
na zawsze z lubym połączyć chciała.
To dzięki Bogom stał się Tytanos
wiecznie żyjącą, ludzką istotą
Lecz z biegiem czasu życie mu pono
tonęło w smutkach wraz ze zgryzotą.
W błaganiach lubej zabrakło słowa,
by w wiecznym życiu był młodym wiecznie.
Toteż się starzał, aż się zlitował
Zeus – zmieniając go ostatecznie
Teraz jest świerszczem. Lecz który wieczny?
Czy to ten wielki, na mojej łące?
Czy może tamten w aurze bajecznej
grający tony za serce rwące?
Koncert zaczyna z zachodem słońca
w którym jest pełno wzlotów miłosnych
i by muzyka nie miała końca
wygrywa wiele tonów doniosłych
Dlatego świerszcze otaczaj troska,
i bądź w muzykę tę zasłuchana,
prosząc by na nas spadł z siła boską
majestat z nieba,
z Jutrzenką,
z rana.

Darłowo
1953 r
Na horyzoncie obłoki
dotarły do morza
i tylko łodzie rybackie
zakłócały przed oczami
błękitny majestat.
Przypływy i odpływy
obmywały me dziewczęce stopy
podczas odkrywania
innego świata.
Wyrzuconą na brzeg muszelką
nie dotarłam do Itaki,
bo była za ciasna i za lekka.
Nie popłynęłam po złote runo.
Nie usłyszałam śpiewu syren.
Pozbierałam tylko
brąz jantaru dla Mamy,
gładkość meduzy dla Brata,
muszelki dla Babuni,
i morszczyn dla Dziadka.
Jednak meduzę morzu oddałam,
bo z dala od słonej wody
nie pożyje długo.
Od tamtego lata
nigdy już tam nie byłam

Świtaniem
Dziś pójdę ze świtem ku słońcu
chcąc rozstać się z ciemnością
i podczas drogi, na końcu,
może się spotkam z młodością
w rozwianych włosach dziewczyny
o woni kumaryny,
z jaskrami w złotocieniach,
aby przywołać wspomnienia
W takiej scenerii - być może,
na włosy wianek nałożę
i w drżeniach letniej niemocy
powrócę do nocy

Sierpniowa noc
Księżyc płynie nagi w dal po
nieboskłonie,
jeże gdzieś na łące zalotnie fukają.
swojskie cykady uczucia wyznają,
a cała kotlina w sinym świetle tonie
Lato przemierzyło swej drogi połowę
w duszy rozbudzając wspomnienia młodzieńcze,
gry, śpiewy, uśmiechy, zabawy dziewczęce
i wszelkie zachwyty wyrażane słowem.
Sama wędrowałam pod granatem nieba.
me niesforne włosy bryza napoiła
rozgrzane ramiona wiatrem otuliła
a księżyc nade mną blaskiem swym olśniewał.
Czułam pod stopami piasek delikatny,
co wzmagał potęgę tej bezsennej nocy,
i spadał na plażę w ogromnej niemocy
wszystko przykrywając welonem szkarłatnym
Granat nieba znikał wraz ze słońca wschodem,
odeszły wspomnienia, młodość z nimi razem,
zatarły się dźwięki i znajome twarze.
Może księżyc górski na powrót da zgodę.

Refleksyjny ogród
W moim ogrodzie jest wiele z Boskiego,
choć brak w nim wody, mleka oraz miodu.
Nie jest podobny do utraconego
i żadnych hurys nie gościł za młodu.
Dzięki obrazom, snom i opowieściom
wszyscy od wieków tamten Ogród znają,
bo był radosną wypełniony treścią
zabaw, przyjaźni, miłości i szaleństw.
Mój bzem, jaśminem i maciejką pachnie,
trawnik przerasta mu stokrotka biała,
nie robię grządek, ni ścieżek dokładnie
- chyba natura tego by nie chciała.
W innych ogrodach modę widzę z gazet,
nie ma maciejki, bo ona jest chwastem,
zamiast księżyca lamp tam pełno nawet,
głośna muzyka z nich płynie nad miastem.
Także nad działką oraz wsią, letniskiem,
ludzie w hałasie wolą odpoczywać.
Po co przyroda i uroki wszystkie
skoro natury wolą nie podziwiać.

Księżycowa droga
Kiedyś, gdzieś, w mym życiu
księżyc błądził po drogach,
wziął mnie w ramiona, przytulił
i w kilku ciepłych słowach
wyjawił, co może mnie jeszcze
na tej drodze czekać,
i że na pewno spotkam
dobrego człowieka,
który nie opuści ani nie omami.
Teraz często w myślach chodzę
tamtymi szlakami.

Prześwit jesieni pod Pilskiem
Jesień nadchodzi od kartofliska,
jak koty, które mnie nawiedzały.
Pod ławką, paprocią się kładły
i stale na próg spozierały.
Czekały na strawę
cicho pomrukując sobie.
Chyba miały nadzieję,
że czule i do nich coś powiem
Zielone łąki w tym roku
stanowczo za wcześnie zrudziały.
Nornice już opuściły pola,
a księżyc w nocy zszarzały
stale się chował za wielką chmurę.
Dla niego to jeszcze nie pora
dróżki oświetlać ponure,
którymi być może i ja przejdę.
Spojrzałam,
twarz w dłonie schowałam,
obłokami się otuliłam,
aby dotrwać do dnia następnego.
Czy także czarownego?
Ewa Willaume-Pielka
 |