Jesienne trawy

Tuż koło lasu trawa zeschnięta,
co letnie słońce jeszcze pamięta
w złocistych barwach łodyg i kłosów
związanych w pęki, jak pukle włosów
właśnie do ziemi nisko się schyla.
Czyżby się do mnie ona przymila
i pokazuje złociste łany
leciutko zewsząd wiatrem muskane?

Stoję wpatrzona marząc na jawie
o jesieni życia i o złocie w trawie,
także o wszystkim, co już nie powróci,
lecz nie pora, by teraz się smucić,
gdy przede mną łan cudownej trawy....
- los jest łaskawy.

 

Jesienna refleksja

Jednym jest szkoda lata,
a mnie jesiennych wspomnień,
które wracają do mnie
budząc tęsknotę, żal.
Czasami w myślach dodam
obraz widoków, wzniesień,
Równicę w złotą jesień,
wiele zielonych hal

Innym jest szkoda chwili ,
mnie czasu, co ucieka,
co płynie niczym rzeka
w zakolach gubiąc się.
Pragnę być znowu młoda,
ale czas nie chce wracać,
więc marząc się zatracam,
aby tam spotkać cię

Wrzesień

Wrzesień
to nie tylko piękna jesień
i koniec zabaw wesołych,
by wrócić znowu do szkoły.

Wrzesień
to nie tylko garść uniesień
ludzi w wieku dojrzałym
związanych węzłem trwałym.

Wrzesień
to także skojarzenie
z bolesnym przypomnieniem,
że pociski nad głową latały,
że serca ze strachu wciąż drżały,
że ludzi z domstw wyrzucano,
że dziecko płakało za mamą,
że na frontach lała się krew,
że w koło ubywało drzew
i przez pięć lat w piekle się żyło…

Oby to się nigdy już nie przytrafiło

Warszawski Październik 1944 roku
(sonet)

Dawno temu, w rozgrzanym słońcem Październiku,
spozierałam na odchodzące co krok życie
z okien, z piwnic i z ludzi, którzy tego dnia o świcie
miasto swe opuszczali z grobami bez liku.

Straszne piekło przeżyli. Teraz szli na zachód
wrzaskiem oraz kolbami gnani do Pruszkowa.
Patrzyli na dzieci i na siebie bez słowa
objuczeni bagażem doświadczeń i strachu.

Bez przerwy myśleli, co się jeszcze wydarzy?.
Gdzie swe miejsce znajdą? Czy ten koszmar przeżyją?
Tłum idących wygnańców chyba zauważył,

że od wczoraj nad miastem pociski nie wyją.
Lecz na każdej niepokój rysował się twarzy.
- czy ich także całuny popiołu pokryją?

Wyciszenie

Może to lepiej, że cisza zaczyna
przysłaniać tamte lata,
jak powłoka w bieli,
lub, jak łąka w kwiatach,
byśmy za wiele słów nie powiedzieli
jednocześnie krzycząc
przerażonymi oczami.
Nie chcę, by tamten czas
stale do mnie wracał
nocnymi marami.
Dlatego błagam , by wspomnienia
się już wyciszyły,
a wspomnienia z tamtych lat bolą
i coraz mam mniej siły
wołać: dość powtórek z historii,
dość przelanej krwi
i złudnych teorii
o nowym i lepszym świecie.
Czy wiecie
ile będzie bólu, gdy ziemię
znów pokryją mogiły?
Na samą myśl cierpnę.
i już nie mam siły.

Proza życia

Serdecznie witam w krainie deszczy,
czasami słońca, jak ognista kula,
z miasta pełnego różnorakich dreszczy
gdyż często lampa pod sufitem hula
najczęściej z powodu jadących tramwajów
wprost do remizy, czyli nie do raju.

Takiego faktu zaprzeczyć nie mogę,
bo wokół multum przedziwnych kantości.
i z trudem wybieram najwłaściwszą drogę,
by się nie zapaść w mych czeluściach złości,
że z czystością na mojej ulicy
rzadko ktokolwiek się tutaj liczy
że pies sąsiada całą noc szczeka,
że bezdomny kot z miałczeniem ucieka
że właśnie wszędzie światło zgasło,
że w komputerze jakoż dziwnie trzasło,
że śliwki robaków są stale pełne,
że w pralce znów spaprałem wełnę,
Do tego jeszcze tutejsze powietrze,
co się spod ziemi do nieba niesie.
Ponoć pełno go w beskidzkim lesie
o czym do nieba ślą dzisiaj wiadomość
jejmość z żoną i sąsiad - jegomość

Moja ulica

Ulica ma śpi
niewymodloną
ciszą skażoną
kół tramwajowych stukotem,
psem szczekającym za płotem,
piskiem opon samochodowych,
echem z parkietów dyskotekowych,
także mego serca, które się kołacze....
- gdyż ja tę ciszę
całą noc słyszę.

Ulica ma lśni
szarawym brzaskiem,
pozornym blaskiem
placyku z kandelabrami,
domów z smutnymi oknami,
bram stojących otworem,
chmur płynących swym torem,
tudzież wielkich kałuż, gdy serce me płacze.....
gdyż w tej jasności
jest mało miłości

Ulica ma drży
bardzo niemiłą,
złowrogą siłą
pustych wyrobisk pod ziemią,
nadziei, które gdzieś drzemią ,
szyn tramwajowych starych,
serc połączonych w pary
także mego domu, co ma wiele znaczeń....
- gdyż w tej ciszy, jasności i drżeniach
mieszkają wspomnienia.

Mglisty poranek

Nie przeszkadzam, nie nacieram,
właśnie wstaję i wybieram
się w poranne „mleko”.
Pójdę zaraz gdzieś daleko
patrząc za się i przed siebie...
Dokąd zajdę? - nie wiem.

Chciałabym w słoneczne kraje,
tam, gdzie oliwkowe gaje,
także mogą być Pieniny,
morskie plaże lub równiny,
i za miedzą skrawek nieba.
Tyle mi do szczęścia trzeba

Dziwne pragnienia

Pragnę powiedzieć wiele słów ciepłych ,
gdyż marzę aby one odwlekły
dni pełne smutku i pustki wielkiej.
Ale nie powiem. Na przekór wszelkiej
zmienności myśli, słów i nastrojów
szukam spokoju.

Pragnę powiedzieć wielesłów miłych,
aby wyrazić w nich z całej siły,
że wciąż koło mnie jest bardzo pusto.
Ale nie powiem - na przekór gustom
nie chcę za bardzo uczuć wylewać,
bo zaczniesz ziewać.

Pragnę znów usiąść przy tobie blisko,
by poukładać w swym życiu wszystko,
lecz nie przysiądę się jednak wcale
i nie myśl sobie, że znów się żalę
zamiast rozsądnie w koło popatrzeć
by przeszłość zatrzeć.

Właśnie przestałam pragnąć cokolwiek
i już nie lecą mi łzy spod powiek
z nadmiaru smutków i samotności,
lecz nie mam chęci zapraszać gości,
aby stworzyć sztuczny tłok
na chwilę,
na dzień,
na rok.

Moc miłości

Możesz błądzić.
Pokusom ulegali nawet święci
zanim ducha potęgą,
chwiejnym swym duszom
zadawali gwałtu wieńczącego męki.
Głosili jedność krwi oraz sumienia,
a w sercach rozbudzali pragnienia
oziębłej duszy.
Ich dłonie rozmodlone
próżne nie wracały.
Błogosławione.
Tak błądzić potrafią tylko ludzie.
Potem szukają zbawienia,
lub marzą o cudzie
niepomni, że uczuć przeogromna siła
wszelkie cierpienia cierpliwie koiła,
gdyż właśnie w szczodrości
tkwi moc miłości.

Ewa Willaume-Pielka